Och! Off! Offormy na Metaformach

Na Offormy złożyły się liczne atrakcje – wernisaże, koncerty, czytania dramatów, performanse i spektakle studenckie. Wszystko to, co pomaga rozszerzyć horyzonty, inspiruje, porusza wyobraźnię, a jednocześnie jest mniej formalne, nie musi być (choć często jest) doskonałe – tworzy rodzinny, ciepły klimat. Przecież festiwal to przede wszystkim szansa na integrację środowisk różnych szkół, na poznanie się, wymianę doświadczeń.

Organizatorzy pomyśleli, że dobrze by było zrobić coś razem, stworzyć kolaż stylów, dzieło międzynarodowe – i tak powstała instalacja artystyczna inspirowana „Burzą” Szekspira. Każda ze szkół uczestniczących w festiwalu dostała jeden materiał, z którego miała zrobić element plastyczny. Do wylosowania były między innymi folia, taśma, szary papier, sznurek, kreda. Powstało coś niezwykłego: człowiek z taśmy klejącej z rozwianym płaszczem, małe, aluminiowe ludziki imitujące jego postawę, sznurkowy labirynt, papierowy ptak. Wszystkie te formy pasowały do siebie, dialogowały ze sobą, uzupełniały się. Stworzono świat z wielością znaków, który można interpretować wielorako albo nie interpretować wcale, tylko patrzeć, wczuwać się w jego klimat.

Offormowa środa – Och ciężki brzuszku

Och ciężki brzuszku to spektakl o ludziach pierwszego świata, patrzących z daleka na tragedie, wojny i kataklizmy, o poczuciu bezradności i winy za „ciężki brzuszek”.

Reżyseruje Tomasz Maśląkowski, występują studenci III roku Wydziału Lalkarskiego Krakowskiej PWST we Wrocławiu. Przedstawienie powstało jako egzamin z gry aktorskiej w planie lalkowym. Studenci zdecydowali się wybrać tekst Mateusza Pakuły Och ciężki brzuszku – utwór aktualny i poruszający, w którym każdy może odnaleźć cząstkę siebie.

Na scenie pojawia się tytułowa postać ciężki brzuszek – lalka wielkości i kształtu człowieka, jednolita, oklejona papierem mâche, bez wyraźnego wyrazu twarzy – idealna by odgrywać everymana. Porusza się w rytm muzyki, chwilowo dobrze się bawi, tańczy swoją swobodę, brak ograniczeń, dobrobyt. Lecz za moment, gdy tylko położy się na drewnianym stole, przyjdą wyrzuty sumienia za całe zło na świecie, za zabawę, kiedy gdzieś daleko ktoś umiera z głodu. Te wyrzuty pochodzą z wnętrza ciężkiego brzuszka, są jego głową, sercem, rękami i nogami. Przychodzą i stopniowo zamęczają cynicznymi uwagami.

Pomiędzy odwiedzinami ciężki brzuszek obserwuje chór dziecięcy wyśpiewujący kolejno tragedie ludzi w Czeczeni, Bośni, Rwandzie. Aktorzy śpiewają palcami – na każdej dłoni jest rękawiczka, a na niej, na każdym palcu maleńka, kartonowa buźka. Ten tłum mikroludzików robi duże wrażenie – przypomina tłumy ludzi w kościołach, na apelach, podczas uroczystości upamiętniających ofiary – cóż więcej może zrobić człowiek pierwszego świata? Czasem pamiętać, modlić się, czasem wysłać SMS o treści „POMAGAM”, a czasem zagłuszyć w sobie żal i strach.

Everymana z pierwszego świata animuje kilu aktorów – konstrukcja przypomina trochę tę z teatru bunraku – każdy animator odpowiedzialny jest za inne partie ciała. Relacja między nimi a lalką przez większą część spektaklu jest niewidzialna – chcąc wyeksponować lalkę, sami pozostają w cieniu. Ujawniają się dopiero na końcu – szarpią ciężki brzuszek i wieszają jego postać na żyłce zwisającej z sufitu. To nie było samobójstwo, to nie ciężki brzuszek się powiesił – teraz widzimy, że to postacie dotychczas schowane za przeróżnymi formami, powiesiły symbol swojego pierwszoświatowstwa. Dzięki tej ostatniej scenie przedstawienie staje się wielowymiarowe – jest historią człowieka borykającego się z wyrzutami sumienia przedstawioną w planie lalkowym i historią ludzi, którzy próbują zmierzyć się ze swoją bezradnością animując swój własny ciężki brzuszek, by w końcu się go pozbyć.

Ale czy to możliwe? Ciężki brzuszek jest przecież nami – my jesteśmy ciężkim brzuszkiem.

Offormowy czwartek – A niech to gęś kopnie

A niech to gęś kopnie to spektakl dla dzieci i dla dorosłych – historia gęsi, która nie odnalazłszy sensu w życiu, pragnie je zakończyć. Wraz z lisem wybiera się do wilka na kolację – to ona będzie daniem głównym.

Krzysztof Grębski – reżyser spektaklu postawił na ascetyczną i w pełni funkcjonalną scenografię. Na scenie stoi tylko drewniana, rdzawo-ruda konstrukcja przypominająca drzwi, podczas przebiegu akcji okaże się jednak, że to także stół, kurnik, jezioro (albo wielka kałuża), brytfanka, las, łódź, lodówka. Nie potrzeba przecież nic więcej – widzowie wyposażeni są w wyobraźnię, nie potrzebują dosłowności, wystarczy tylko prosty znak, żeby miejsce akcji było całkiem jasne.

Postaci sceniczne są zbudowane z niewielkich pluszowych masek w kształcie głów zwierząt i z ciała aktorów. Czasem przemawia cała postać, twarze aktorów są schowane za maskami. Bardzo często jednak aktorzy wychodzą na pierwszy plan, odrzucają pluszaki. Dzięki temu burzona jest iluzja. Cały spektakl przypomina metateatralną zabawę z widzem. Co jakiś czas postaci wychodzą ze świata opowieści, by puścić nam oko. Przykładem może być postać narratora, który relacjonuje przebieg wydarzeń, jego przekomarzania z bohaterami, niezgoda co do przebiegu akcji. Istotna jest tu także rola muzyków, którzy komentują wydarzenia, mają do nich emocjonalny stosunek, a nawet bez kamuflażu odkładają instrumenty i włączają się w historię gęsi.

Muzyka jest tworzona na żywo, doskonale podkreśla klimat spektaklu – atmosferę kryminału, poetyckie rozdarcie gęsi, entuzjazm, liryczność i grozę.

Przedstawienie oparte na dramacie Marty Guśniowskiej bawi i wzrusza. Opowiada z przymnożeniem oka o sprawach ważnych – o podróży, podczas której rodzi się przyjaźń, a sens znajduje się sam.

Offormowy piątek – Słuchowisko sensoryczne

Przed salą ustawiliśmy się gęsiego – wchodzimy pojedynczo, powoli, z zamkniętymi oczami. Otacza nas muzyka, coś wilgotnego muska twarz, w nozdrza wbija się silny zapach odświeżacza powietrza. Po omacku szukamy miejsc – wreszcie znalazły się – miękkie poduszki, można się nawet położyć, zrelaksować, jest przyjemnie, ciekawość rozpiera.

Chyba można już otworzyć oczy, niewidzialny narrator zaczyna opowieść o słońcu i księżycu. Najpierw pojawia się energia w postaci aktorów oplecionych przewodami świetlnymi, energia zaczyna pulsować, żyć – z niej rodzą się ciała niebieskie przedstawione za pomocą ogromnych, miękkich, podświetlonych na różne kolory piłek, które czasami rzucane są w stronę widowni. Słuchowisko ma poruszyć wszystkie zmysły i porusza – czasami niestety na siłę.

Muzyka jest dobrze dobrana, uspokaja, wpisuje się w senny klimat poetyckiego obrazku, dobrze koresponduje z ciepłymi głosami słońca i księżyca. Wizualnie widowisko również wydaje się ciekawe, piłki rozświetlone w ciemności wyglądają interesująco. Niepotrzebnie twórcy uznali, że muszą wykorzystać każdy ze zmysłów – w środku przedstawienia po widowni krąży koszyk z chlebem – dobrze smakuje ten chleb, jest też miły w dotyku, ale nie odnosi się do przedstawianych wydarzeń, nie pasuje, nie wnosi dodatkowego znaczenia, nie uzupełnia akcji. Sprawia wrażenie doklejonego – „bo musi być jeszcze smak”. Nie udał się także zapach – nie przenosimy się dzięki niemu do kosmosu w którym dzieje się akcja, nie przenosimy się także na dziewiczą, zieloną Ziemię, o której jest mowa. Olejki pachną, jak odświeżacze powietrza albo płyn do podłogi, momentami ten zapach dusi, drażni, odwraca uwagę od akcji.

Może receptą na naprawę Słuchowiska sensorycznego byłby inny tekst. Ten o księżycu i słońcu jest ciekawy i wzruszający, nie daje jednak zbyt dużo możliwości do odbioru wszystkimi zmysłami. Opowiada bowiem o tym, czego smaku, zapachu, dotyku i dźwięku nie znamy. Możemy tylko domyślać się, jak pachnie relacja słońca z księżycem, jak smakuje kosmos, albo nasłoneczniona Ziemia. Zawsze jednak będzie to poznanie przez porównanie, zawsze tylko „jak”, „jakby”, „podobnie do…”. Żeby ten eksperyment się udał, trzeba by skonstruować świat złożony z abstrakcyjnych elementów – o ile z powodzeniem można to zrobić z dźwiękiem i wizualizacjami, to już trudno z dotykiem, smakiem czy zapachem.

Spektakl sam w sobie jest bardzo ciekawy. To cudowne, kiedy możemy odbierać teatr wszystkimi zmysłami, kiedy w całości wchodzimy w inny świat, skonstruowany tylko na ten jeden moment, toniemy w iluzji. Jedak żeby to się udało, wszystkie elementy muszą ze sobą współgrać.

Karolina Okurowska

Och, ciężki brzuszku
autor: Mateusz Pakuła
opieka artystyczna: Tomasz Maśląkowski
występują: Maja Bartlewska, Wiktoria Czubaszek, Katarzyna Kłaczek, Monika Stanek, Iga Bancewicz, Joanna Kowalska, Kornel Sadowski, Tomasz Tywoniuk, Hubert Waljewski

A niech to gęś kopnie
autor: Marta Guśniowska
reżyseria: Krzysztof Grębski
występują: Jowita Kropiewnicka, Martyna Matoliniec, Piotr Michalczuk, Filip Niżyński, Weronika Pawlik, Jacek Schmidt
muzyka na żywo: Piotr Michalczuk, Weronika Pawlik

Słuchowisko sensoryczne
reżyseria: Agnieszka Błaszczak i Mateusz Szemiel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s