Nikt mnie nie poznał fot. Patryk Gryniewicz

Państwo i miasto na literę B (czwartek na Metaformach)

Metaformy to doskonała okazja, by oglądając kolejne spektakle, przyglądać się jednocześnie, jak bogata jest sztuka lalkarska, jak rozmaite umiejętności przekazywane są w szkołach teatralnych, a co za tym idzie – jak wspaniali w swej różnorodności są artyści, którzy ten teatr tworzą. Po prostu jak nieograniczone formy przybiera… teatr formy. W czwartkowy wieczór widzowie Metaform obejrzeli trzy spektakle z dwóch różnych części Europy. Każdy tak inny, że jedynym ich wspólnym mianownikiem, czymś, co łączy – oprócz samej materii teatralnej oczywiście – jest tylko pierwsza litera w nazwie państwa i miasta, z którego twórcy przyjechali. Mówiąc pół żartem pół serio – jak w Ulicy Sezamkowej (notabene też lalkarskim arcydziele) – czwartek na Mateformach sponsorowała literka B. Najpierw aktorzy ze stolicy Bułgarii, a potem z Białegostoku zabrali nas w podróż do trzech zupełnie odległych światów. Wszystkie podróże były piękne, odmienne, a każda pozostawiła po sobie inny posmak.

SMILES FROM THE OLD FILMS

Studenci National Academy for Theatre and Film Arts „Kr. Sarafov” z Sofii stworzyli spektakl nieprawdopodobny i nierealny w swej perfekcji. Smiles From The Old Films to niespełna godzinny popis umiejętności i aktorskiego kunsztu. Zainspirowani starym, niemym kinem, przygotowali przedstawienie składające się z kilku rozdziałów, niezwykle zabawnych historyjek, opartych na prostych gagach, a przeprowadzonych niebywale sprawnie, wręcz doskonale. Bo oto aktorzy naśladują sposób poruszania się, jaki widać w filmach z początku ubiegłego wieku. A przecież tamten charakterystyczny ruch wynikał jedynie z niedociągnięć technicznych filmów, z wad taśmy. Młodzi studenci po prostu ten poklatkowych ruch odtwarzają, z lekkością, jakby był czymś najbardziej naturalnym w świecie.

Każda opowiastka, każdy rozdział rozpoczyna się krótkim filmowym wprowadzeniem: najpierw na rozłożonym z przodu sceny ekranie oglądamy czarno-białe sceny filmowe, by potem śledzić poczynania tych samych postaci, w tych samych kostiumach, które – jak gdyby nigdy nic – wskoczyły na scenę prosto z ekranu i kontynuują opowieść, którą wcześniej wyświetlono. Każda scena kończy się zrobieniem fotografii – dźwiękiem naciskanej migawki aparatu i zatrzymaniem akcji w stopklatce. Oglądamy przeróżne historię. W krótkim monodramie o miłości na przykład aktorka jedynie za pomocą ubrań – najpierw marynarki umieszczonej na drewnianym wieszaku, symbolizującej mężczyznę, a potem dwóch małych kamizelek, wyobrażających dzieci – przedstawiła opowieść o miłości. Obejrzeliśmy historię o porwaniu z happy endem, o nieudanych próbach pocałunku zakochanych, o sprytnym fircyku w zalotach, który okrada swoje wybranki, o kłopotach w damsko-męskich relacjach… W tym niesłychanym, zabawnym spektaklu zagrało bardzo wielu aktorów, doskonale zgranych i sprawnych, skoordynowanych w jedno ciało teatralne, perfekcyjnych jak najnowocześniejsza taśma filmowa, działająca bez najmniejszych zakłóceń. Kto nie widział, niech planuje wycieczkę do Bułgarii, bo ma po co jechać i co nadrabiać.

NIKT MNIE NIE POZNAŁ

Mamo, smutno tu i obco // drzewa inne rosną // i ciszy nikt nie zna tu. (…) Oczy czarne, oczy dziwne, // Oczy straszne i piękne. // Jak ja kocham was, jak boję się was, // Zobaczyłam was w niedobry czas. (..) Powrócisz tu, gdzie nadwiślański brzeg, // Powrócisz tu zza siedmiu gór i rzek (…)

Te piosenki sprawiają, że coś w środku pęka, że łzy jakoś same pojawiają się pod powiekami, lub – innym razem – nogi same rwą się do tańca. Piękna to była muzyka, wzruszające teksty. A osoba, która je śpiewała? No właśnie. Olśniewająca, smutna diva czy wstrętna i okrutna kobieta, krzywdząca zwierzęta? Kto to wie. Może i jedno i drugie, może ani to, ani to. Szczęśliwa raczej jednak nie była. Violetta Villas, a właściwie Czesława Maria Gospodarek z domu Cieślak. A może właśnie nie, może naprawdę Violetta, a nie żadna Cześka?

Studenci Wydziału Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej w Białymstoku stworzyli krótką, wzruszającą etiudę Nikt mnie nie poznał na podstawie tekstu Artura Pałygi. Villas siedzi przy oświetlonym kolorowymi światłami lustrze, plecami do widowni, jej bardzo długie blond loki zasłaniają niemal całą postać. Dwoje konferansjerów namawia ją, by po raz ostatni zdecydowała się wyjść na scenę. Przekonują, jak mogą, namawiają, opowiadają o przeszłości artystki, biegają z przesuwanymi szafeczkami, by wpłynąć na pieśniarkę. Ale zdaje się, że to wszystko na nic. Bo po tym całym życiu został już tylko smutek.

Ja jestem Violetta, wrażliwa kobietta,// mam dusze i serce w tym miejscu gdzie mam. (..) Ja jestem Violetta, wrażliwa kobietta, // niezłomna jak skała, i słaba jak kwiat.

NA GŁODZIE

O to, czy maska jest elementem teatru lalek czy nie – badacze nieustannie się spierają. I niech się tam badacze spierają, a tymczasem białostoccy studenci – i nie tylko oni, jak dowiodły festiwalowe spektakle – świetnie radzą sobie w zadaniu „gra aktorska maską”. Krótka, dwuosobowa etiuda Na głodzie opowiada historię dwóch wampirów (Michał Szostak i Damian Krajczyk), którzy wyruszają w drogę na poszukiwanie dziadka. Nietrudno domyślić się, po co. Są na pustej scenie, na boso, ubrani jedynie w czarne proste kostiumy i w dwóch identycznych, nieco przerażających, ale zabawnych maskach. Tylko tyle wystarczyło, by stworzyć interesującą sceniczna opowieść, opartą na à rebours zinterpretowanym tekście Ulf Stark Czy umiesz gwizdać, Joanno? Fabularnie mądrze i zabawnie, warsztatowo świetnie. Czy potrzeba czegoś więcej w teatrze?

Nie wiem, czy umieją gwizdać, ale potrafią wyczarować na scenie niezwykłe światy, opowiadać zajmujące historie, zachwycać techniką i wzruszać emocjami. Zatem oprócz literki B jak Bułgaria i B jak Białystok, powinno pojawić się jeszcze B jak Brawo!

Karolina Przystupa

SMILES FROM THE OLD FILMS
reżyseria: Prof. Zheni Pashova & assoc. prof. Petar Pashov
National Academy for Theatre and Film Arts „Kr. Sarafov”, Sofia

NIKT MNIE NIE POZNAŁ
Artur Pałyga
reżyseria: zespół
opieka pedagogiczna: Jacek Dojlidko i Agnieszka Makowska
występują: Anna Domalewska, Roksana Miner, Rafał Derkacz
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku

NA GŁODZIE
Ulf Stark ( „Czy umiesz gwizdać, Joanno?”)
opieka pedagogiczna: Michał Jarmoszuk
występują: Michał Szostak, Damian Krajczyk
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s