Iwona Księżniczka Burgunda

W głupim położeniu

W Opolskim Teatrze Lalki i Aktora reżyser Marian Pecko podjął się bardzo trudnego zadania. Wydaje się jednak, iż świadomość ryzyka, jakim jest sięgnięcie po Gombrowicza, który sam o swoich dramatach mówił raczej jako o materiale do czytania, aniżeli do faktycznej realizacji scenicznej, zaowocowała ogromnym nakładem pracy, a co za tym idzie także pogłębioną interpretacją dramatu.

„Ona nie jest głupia, tylko jest w głupim położeniu” mówi Cyryl (Krzysztof Jarota) do Księcia Filipa (genialny Łukasz Schmidt), w odpowiedzi na milczenie nowo przybyłej na dwór Iwony. Nie sposób potraktować tych słów poważnie, zwłaszcza gdy na scenie siedzi, a może lepiej powiedzieć, jest obecna, lecz niekoniecznie ożywiona, lalka przesłuchiwana przez dwóch żywych aktorów. Milczy – rzecz jasna. Bo jej rola w tym spektaklu nie sprowadza się do prowadzenia przez animatora i kreowania przez to jeszcze większego konwenansu w ramach funkcjonowania na dworze. Jest pozornie martwa i nieobecna. Ale to ona w tym spektaklu dosłownie pociąga za sznurki. To ona decyduje o tym, kiedy i jak skończy się dana scena. To ona podaje i zabiera lalki pozostałym aktorom. Wreszcie to ona kończy spektakl. Taka reinterpretacja obecności Iwony na dworze, której świadomość przez samego Gombrowicza nie zostaje dookreślona, sprawia, iż zacytowane zdanie Cyryla przestaje odnosić się do niej. To ona swoim wyrachowaniem i doskonałym przygotowaniem na to, co ją czeka, stawia pozostałych w „głupim położeniu”. Tak ukochana przez Gombrowicza forma i zależność relacji i przynależności do drugiego człowieka nie sprowadza się tu tylko do pojawienia się imperatywu w postaci obcego, innego elementu wprowadzonego do doskonale zakłamanego i w tym kłamstwie zorganizowanego świata dworu. Tutaj, ten nowy „obiekt”, doskonale wie, dlaczego znalazł się w tym, a nie innym miejscu. I wie, jakie jest jego przeznaczenie. Ten metateatralny zabieg, wydaje się niemożliwym bez użycia formy lalkowej oraz, co ważniejsze, bez skontrastowania tej jedynej pary lalka-aktorka nie tylko w kostiumie, ale i w konsekwencji prowadzenia animacji, obecności w pobliżu formy, czy użyczania jej głosu.

Spektakl Pecki, słusznie wielokrotnie wyróżniony i nagrodzony, zwraca uwagę nie tylko świetnym zaaranżowaniem sceny, kostiumami, scenografią, czy wreszcie grą aktorską. Jest jedną z najtrafniej zrealizowanych na scenie sztuk Gombrowicza w ogóle. I to nie ze względu na użycie środków teatru lalek, ale z uwagi na konsekwencję z jaką te oraz inne formy czy konwencje (jak teatr absurdu) są w tę tragifarsę salonową Gombrowicza wpisane. Publiczność siedzi naprzeciwko siebie, zatem widzi siebie jakby po drugiej stronie. Nie jest to spektakl, który ogląda się zewsząd tak samo. Zatem zajmowana pozycja, tak na widowni, jak i w spektaklu, ma znaczenie. Aktorzy, kiedy tylko mogą, odrzucają formy, nie zapominając jednak o ratunku, jaki kryje się za możliwością powołania się na własna lalkę.

Gra aktorska, z pozoru groteskowa i formalna, przy bliższym spojrzeniu zyskuje na głębi. Cały zespół aktorski działa i współdziała, sprawnie operując przy tym lalkami, kiedy to konieczne. Na szczególne wyróżnienie zasługuje grający Księcia Filipa Łukasz Schmidt. Sposób prowadzenia przez niego postaci jest niezwykły. Balansując na cienkiej granicy pomiędzy groteską a prawdziwym dramatem postaci odkrywającej powoli fałsz własnej przestrzeni społecznej, tworzy on bohatera wielowymiarowego, którego nie sposób zapomnieć.

Teatr to rzecz zdradliwa, kusi zwięzłością! Ale, gdy raz dasz się wciągnąć we wszystkie zasadzki tej formy obmierzłej, nieporęcznej, sztywnej, przestarzałej, gdy wyobraźnia poczuje się przywalona ciężarem ludzi na scenie, tą niezgrabnością „prawdziwego człowieka” od której trzeszczą deski podłogi… Wówczas nie ma już od tego ucieczki – tak swój związek z teatrem komentował autor Iwony, księżniczki Burgunda. I tak ten jego związek wydaje się przedstawiać spektakl Mariana Pecki. Tyle, że cudzysłów prawdziwego człowieka – zamienia z żywego aktora na formę lalkową, nie rezygnując przy tym z walorów jednego i drugiego.

Anna Wieczorek

Iwona, księżniczka Burgunda
reżyser: Marian Pecko
Opolski Teatr Lalki i Aktora

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s