Niczego nie rozumiecie, ale i tak was lubię

Śmierć zastaje Mamę Tadzia – Jolę (Agata Kucińska) w najmniej oczekiwanym momencie – jest czadową didżejką, ma synka, z którym już niedługo, gdy zarobi dużo pieniędzy, będzie mogła spędzać mnóstwo czasu, synka, który jej potrzebuje. To właśnie dla niego przewróci do góry nogami niebo i piekło. Zdenerwuje św. Piotra, zbuntuje diabła Osmółkę, przechytrzy Belzebuba. Ale czy uda się jej osiągnąć cel? I czy cel, o którego osiągnięcie tak walczy, jest tym właściwym celem?

„Piekło – Niebo” to z pozoru smutna historia opowiedziana z ogromną dozą dystansu i humoru. Miłość pomiędzy dzieckiem i rodzicem, strata bliskiej osoby, śmierć, podróż przez zaświaty, rozmowy z Bogiem, z diabłem, moc i słabość człowieka, a także cały przegląd społeczeństwa – problemy nie do rozwiązania zestawione z karykaturalnymi postaciami, żartami sytuacyjnymi, zabawnymi odniesieniami do współczesności. Poważne refleksje, prawdy i pytania ontologiczne ubrane w pierzynkę lekkości i żartu, może właśnie dlatego tak przemawiające i silne. Całość balansuje między śmiesznością a powagą. Są momenty, w których cała widownia śmieje się na głos, są też takie, w których zamiera cisza i nastaje refleksja.

W spektaklu widoczna jest inspiracja teatrem groteski – postaci są przerysowane, pod kostiumami diabłów i aniołów kryją się bardzo wyraźne typy ludzkie, często zbudowane na stereotypach, skonstruowane ze znanych zdań, min, postaw. Możemy więc zaobserwować całą galerię rysowanych grubą kreską, doskonale odegranych osobowości.

Akcja rozgrywa się pomiędzy trzema światami: piekłem, niebem i ziemią. Piekło – zainspirowane piekłem Dantego zbudowane jest z kręgów – każdy odbywa w nim inną karę, adekwatną do swoich przewinień. Mama Tadzia trafia do miejsca, gdzie nie dzieje się nic. Czeka ją nuda trwająca wieczność. To chyba najgorsza kara, jaką można sobie wyobrazić. Słychać tylko ściekające z sufitu krople wody. Na krzesełku siedzi zanurzony w lekturze diabeł Osmółka (Marek Koziarczyk) – nie wolno mu rozmawiać ze skazańcami. Jola ma jednak swoje sposoby, aby nawiązać kontakt z diabłem, a nawet namówić go do wspólnej ucieczki – od tej pory podróżować będą razem.

Kolejne kręgi piekła ukazują trzech potępieńców (Grzegorz Borowski, Marta Kwiek, Krzysztof Grębski) w elżbietańskich strojach i białych perukach wyśpiewujących arię nieszczęścia – skazanych za ciągłe narzekanie. Potem złych rodziców męczonych przez mamę Osmółki – Diablicę Manię (Jolanta Góralczyk), która karmi ich goloneczką i pilnuje, żeby założyli szaliczek. Diablica Mania to ucieleśnienie stereotypu nadopiekuńczej matki. Mania trzyma swoich skazańców w klatce – niczym Baba Jaga z Jasia i Małgosi. Potępieńcy wyglądają naprawdę przerażająco, kostiumy obrazują ich przewinienia wobec dzieci. Jeden z nich ma głowę obklejoną plastikowymi kieliszkami, a w ręce trzyma butelkę, drugi ma zasłoniętą twarz i ogromne pięści, a trzeci kombinezon z nadrukowanymi rozkazami: nie mów, nie graj, nie skacz, przeszyty czerwonymi nićmi. Mania rozsmakowuje się w memicznych, wszystkim znanym tekstach: nie biegaj, bo się spocisz, zjedz jeszcze troszeczkę. Z pod jej mocy musi wyzwolić się Osmółka, nie jest to łatwe bo Diablica stosuje najgorsze chwyty szantażu emocjonalnego.

Ze swoim rodzicem musi zmierzyć się w piekle także Jola – jej tata (Krzysztof Grębski) jest w osobnym kręgu – rodziców, których nie było. Siedzi tyłem do widowni, wpatrzony w wyświetlane na ścianie zdjęcia córek, których nigdy nie poznał. Widzimy, że jest go tylko połowa – pół twarzy, pół niebieskiej koszuli w kratę, jedna ręka z tatuażem, jedna noga w schodzonych dżinsach – to kara dla rodzica, który zostawił swoje dzieci, którego życie nigdy nie było pełne. Płacze, spędzi wieczność obserwując, co stracił, opuszczając Jolę i jej siostrę Renatę (Edyta Skarżyńska).

Piekło oprócz Osmółki i jego mamy zamieszkują także Belzebub (Konrad Kujawski) – bezmyślny kark, ubrany w kombinezon z kapturem imitujący ludzkie ciało po zdarciu skóry i chustkę zasłaniającą połowę twarzy. Reprezentuje stereotyp mięśniaka, który nie potrafi samodzielnie myśleć, a każdy problem jaki napotka rozwiązuje siłą. Piecze nad wszystkim sprawuje Lucyfer (Grzegorz Mazoń) – to szef, cwaniaczek, żujący gumę, z brylantyną na włosach, agresor. Jego ciało bez przerwy jest w napięciu, aż po czubki palców, kiedy krzyczy wybałuszają mu się oczy, a twarz rozciąga do granic możliwości.

Niebo to obraz wiecznej sielanki – Bóg, Maryja, św. Piotr, i anioły spędzają godziny na grze w skrable, wymyślają nowe, nieistniejące słowa i zaśmiewają się przy tym do rozpuku. Panuje tu atmosfera odprężenia i relaksu, Bóg (Tomasz Maśląkowski) w lekkiej, białej koszuli i lnianych spodniach, z uśmiechem, pełen spokoju, wygląda jakby właśnie zszedł z plaży. Maryja (Anna Makowska Kowalczyk) wesoła i kochana, w białej sukience, wianku na głowie i z liliją w ręce, śmieje się uroczo, hermafrodyczne anioły (Patrycja Łacina-Miarka i Sławomir Przepiórka) z błogim uśmiechem ustawiają się w najrozmaitszych pozach szczęśliwości, wymachując złotymi skrzydłami i białymi frędzlami.

Ten świat w zestawieniu z piekłem, w zestawieniu z ziemią pełną nieszczęść, frustruje. Bóg gra w skrable, kiedy miliony ludzi cierpią z powodu głodu, chorób, wojny. Kiedy Jola robi wszystko, by wrócić do synka. Jest w tym jakaś tajemnica i głębia. We wzroku Boga maluje się mądrość, spokój i wyrozumiałość. Jakby cały czas myślał: „wy mali biedni ludzie, niczego nie rozumiecie, ale i tak was lubię”.

Trochę bliżej ludzi jest Maryja – często odwraca wzrok Boga w stronę ludzi, nie pozwala mu przejść obojętnie obok determinacji Joli, sprawia, że Bóg wysyła do Tadzia motylka na pocieszenie, i prawie „robi wyjątek”. To chyba moja ulubiona postać – nie jest bogobojną niewinną Świętą Panienką, ani wielką, poważną, ikoniczną Matką Bożą. Ma w oku błysk, jakąś psotność, dystans, normalność, ale też bardzo dużo ciepła i dobra. Może dlatego jest tak bliska ludziom i ich problemom.

Scenografia Matyldy Kotlińskiej jest oszczędna i funkcjonalna. Zaświaty łączy kopuła zbudowana z cienkich kolumn na planie koła. W środku niej znajduje się obracane lustro. Pod wpływem światła kopuła zmienia swój kolor, raz jest uroczyście złota, raz smutno szara. Całość obraca się, jedna strona, poprzez zagęszczenie kolumn przypomina klatkę, a druga, bardziej otwarta kojarzy się z tajemniczą komnatą, kaplicą, a może magicznym portalem. W każdej scenie ta przestrzeń wykorzystana jest inaczej, zmienia swoje znaczenie poprzez ustawienie aktorów i kontekst sytuacyjny. To praktycznie jedyny, oprócz poruszającej się po proscenium szafy, w której chował się Tadzio, stały element scenografii.

Miejsce akcji i nastroje bohaterów są doprecyzowywane przez projekcje autorsta Jakuba Lecha. Umieszczone nie tylko z tyłu sceny, lecz także przed głównym polem gry – dzięki temu są żywsze, ciekawsze wizualnie i bardziej funkcjonalne. Nie tylko stanowią dodatkowy, atrakcyjny element dekoracji, lecz także często rekwizyt, czy nawet scenicznego partnera. Aktorzy animują przedmioty, których nie można dotknąć – Tadzio głaszcze wyświetlanego motylka, Lucyfer i Sandalfon walczą wyświetlanymi błyskawicami i płomieniami.

„Piekło – Niebo” to spektakl dla wszystkich – jest kolejnym już spektaklem w repertuarze WTL-u adresowanym do dzieci, ale zawierającym bardzo dużo treści przeznaczonych dla widza dorosłego. To kolejny już spektakl podwójnie kodowany, każdy, zależnie od wieku i doświadczenia, zobaczy w nim coś innego. Żeby oglądać„Piekło – Niebo” nie potrzebujemy „nawiasu naiwności”, mamy wrażenie, że bajki i fantastyczne historie zostały nam – dorosłym – przywrócone, problemy bohaterów są nam bliskie, często przywoływane sytuacje życia codziennego, konteksty kulturowe bawią i wzruszają.

„Piekło – Niebo” nie ma w sobie naiwności, nie zalewna widzów optymistycznym happy endem, ale pozostawia iskierkę nadziei, coś pięknego i wzruszającego, coś, co pokazuje prawdę, w którą chcemy wierzyć.

Karolina Okurowska
08/12/2016

 

Piekło – Niebo
Wrocławski Teatr Lalek
Tekst: Maria Wojtyszko
Reżyseria: Jakub Krofta
Scenografia: Matylda Kotlińska
Muzyka: Grzegorz Mazoń
Choreografia: Aneta Jankowska
Reżyseria światła: Damian Pawella
Projekcje: Jakub Lech
Asystentka scenografa: Agnieszka Zdonek
Inspicjent: Małgorzata Mańko-Drozd

Obsada:
Jolanta Góralczyk – Diablica Mania
Anna Makowska-Kowalczyk – Tadzio, Matka Boska
Agata Kucińska – Mama Tadzia
Marta Kwiek – Potępieniec 1, Grzesznica, Aktorka
Patrycja Łacina-Miarka – Anioł
Edyta Skarżyńska – Ciotka Renata
Grzegorz Borowski (gościnnie) – Potępieniec 2, Grzesznik 2, Dorosły Tadzio
Krzysztof Grębski – Potępieniec 3, Dziadek
Radosław Kasiukiewicz – Święty Piotr, Grzesznik 3, Aktor
Marek Koziarczyk – Osmółka
Konrad Kujawski – Belzebub
Tomasz Maśląkowski – Bóg
Grzegorz Mazoń – Lucyfer
Sławomir Przepiórka – Sandalfon


Artykuły >> Piekło – Niebo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s