Yemaya

Omarze, powiedz, że wszystko skończy się dobrze

Ciemność. Nad głowami widowni wiszą świetliste sznurki, na scenę zaczyna padać lekkie światło, słyszymy chór śpiewający pieśń dla Yemayi – królowej morza, bogini rodziny, opiekunki rozbitków. Wraz z dźwiękiem wyłaniają się kształty morskich stworzeń, na początku widać tylko czubki ich głów, tylko cienie postaci – to wszystko jest sen Omara – chłopca z wyjątkową wyobraźnią. Tak zaczyna się ta opowieść.

Teraz tajemnicza narratorka – opisana w programie jako Głos Narodu (Jolanta Góralczyk) przybliży nam całą historię Omara. Jego zachwyt nad światem, rozmowy z kwiatami, zaskoczenie, że rzeczywistość się rozpada, że wojna i trzeba uciekać. Co to jest wojna? – To taki czas, kiedy żywi podążają drogą umarłych – wyjaśni mu królowa.

Dramat Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk jest niezwykle aktualny, w sposób nienachalny porusza problemy, z którymi boryka się współczesny świat. Pokazuje wojnę z perspektywy dziecka, symbolu niewinności i niezrozumienia dla niezrozumiałych zachowań ludzkich. Opisuje wielki potencjał drzemiący w małym chłopcu i strach o to, że chłopiec kiedyś przestanie być chłopcem i będzie taki, jak inni dorośli. Uchronić przed tym chce go królowa Yemaya, do której Omar trafia, gdy fala strąca go z łodzi w głąb oceanu. Królowa może tylko go ostrzec, ale nie uchroni go przed smutną rzeczywistością.

Dramat jest genialnie napisany, język jest prosty i oszczędny – ale trafnie oddaje znaczenia utworu – tych znaczeń jest wiele, całą historię można interpretować wielorako. Po spektaklu dzieci, zapytane, o czym to było, odpowiadały, że o miłości ojca do syna, o rekinie, któremu ludzie zrobili krzywdę i że tak nie można, o świecie morskim i o zwierzętach. Gdyby zapytać dorosłych pewnie powiedzieliby, że to dramat o wojnie, o uchodźcach, o podłości i bezsensownych konfliktach. Każde zdanie w dramacie mogłoby się stać osobną sentencją, każde zdaje się być głęboko przemyślane i niejednoznaczne. Bo ta historia nie daje odpowiedzi, nie wprowadza bezpośrednich aluzji do współczesnego świata, pokazuje tylko przygodę małego chłopca, która uruchamia w widzach całą burzę przemyśleń.

Wszystko odbywa się w biało-czarnej, przestrzennej scenografii. Z tyłu sceny wiszą długie, białe sznurki – opływają sylwetki przedzierających się przez nie postaci, jak woda, ale przypominają też ukwiały, w jakiś przedziwny sposób idealnie kształtują podmorski klimat, a oświetlone dodają magii królestwu Yemayi. Bliżej widzów, mniej więcej na środku sceny znajduje się gładka, biała konstrukcja symbolicznie oddzieląca świat wody i świat ziemi. Wpisane są w nią czworokątne graniastosłupy, dzięki temu, że różnią się wielkością, mogą nasuwać skojarzenia z morskimi falami, zwłaszcza wtedy, gdy poruszają się po nich bohaterowie. Na najwyższym z nich stoi – niczym na tronie – królowa. Ma czarną suknię zrobioną ze sznurków, które podkreślają, że to ona jest morzem, jego esencją, integralną częścią. Całość konstrukcji jest kanciasta, zimna, ascetyczna, kolory także nie korespondują bezpośrednio ze skojarzeniem wody. Postaci reprezentujące morski świat są ubrane na czarno – przecież na dnie oceanu jest zupełnie ciemno, postaci z lądu są białe – przeniknięte promieniami słońca, które nie gaśnie nawet pod wodą. Anna Haudek – scenografka – odcięła się od wyobrażeń morskiego królestwa rodem z Małej Syrenki – nie ma przepychu, wszech otaczającej niebieskości, lejących materiałów, delikatności, kolorowych raf i ryb. Dzięki temu w przedstawieniu uniknięto tautologii, to inne elementy spektaklu wyjaśniają nam, gdzie przebywa Omar – nie tylko tekst, czy zachowania postaci, ale nade wszystko muzyka.

Muzyka autorstwa Dawida Majewskiego jest jak woda. Opływa nas każdy delikatny dźwięk. W melodii wyczuwalne są szumy, morska piana, życie morskich stworzeń. Na żywo śpiewa fenomenalny chór. Na szczególną uwagę zasługuje pieśń pochwalna dla Yemayi, ta melodia przenosi nas w zupełnie inny świat, jest gęsta, czysta, połyskująca. Gdy się jej słucha, ma się wrażenie, że obcuje się z czymś metafizycznym, nieopisywalnym.

Są także piosenki energiczne i wesołe – np. piosenka rekina (Grzegorz Mazoń), który prezentuje swoje umiejętności wokalne przed królową w towarzystwie trzech „zębów rekina” (soliści z Chóru chłopięcego NFM), czy piosenka dinozaura, który nieartykułowanymi dźwiękami porywa do zabawy całą widownię. Nie byłoby przesadą nazwanie tego spektaklu muzycznym – akcję co chwilę uzupełniają najrozmaitsze gatunki – pieśni chóralne, utwory instrumentalne, piosenki rodem z musicalu, dziecięce – melodie wesołe i smutne, refleksyjne i energiczne, podniosłe i z przymrożeniem oka.

W dramacie Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk obok ludzi – Omara i jego taty – występują postacie spersonifikowanych przedmiotów lub zwierząt: balkon, kwiaty, rekin, dywan, czy kawałek bruku z kamieniem i abstrakcyjne tajemnicze postacie np. Głos Narodu i Serce Oceanu. Jest to tekst, który znakomicie nadawałby się do realizacji w teatrze lalek. Lalki mogą przedstawić wszystko, mieć dowolny kształt i formę, poddają się, doskonale reprezentują symbole i metafory. Martyna Majewska jednak zdecydowała się na ukazanie całej historii w planie żywym (jedyną lalką jest kamień przy bruku). Ten zabieg wbrew pozorom dał jeszcze większe pole dla wyobraźni. Dzieci nie miały problemów z odczytaniem znaków – nie potrzebna była rekinokształtna forma, wystarczył Grzegorz Mazoń w futurystycznej czarnej kurtce z kolcami przypominającymi zęby, by pokazać rekina, Grzegorz Borowski w przezroczystym pudełku by pokazać balkon, czy Sławomir Przepiórka oblepiony kolorowymi nakrętkami od butelek z recyklingu, by pokazać dinozaura.

Akcja jest oparta na genialnych kreacjach aktorskich. W rolę pięcioletniego Omara wcieliła się Agata Kucińska, jej energiczne ruchy, niepewność schowana w stopach, skierowanych palcami do siebie, duże oczy wyrażające zachwyt, drżący głos i niewinne uśmiechy uczyniły tę postać niezwykle prawdziwą. Po chwili zapomina się, że to dorosła kobieta, a nie mały chłopiec.

Do wspaniałych postaci można zaliczyć także królową Yemayę – Marta Kwiek stworzyła postać odrealnioną, połączyła cechy ludzkie, z cechami morskiego zwierzęcia. Jej słowa przeplatają się z dźwiękami przypominającymi śpiew humbaków. Królowa na co dzień jest majestatyczna, oczarowuje swoim wzrokiem, w którym mieści się wiele uczuć – chęć zachowania powagi i majestatu, miłość do chłopca i niepewność. Jednak gdy nadchodzi tragedia – rozpacza jak stworzenie morskie, jej pisk przeraża, wchodzi gdzieś bardzo głęboko i zostaje na zawsze – bo człowiek nie umie tak straszliwie płakać.

Przedstawienie balansuje między wyobraźnią i realnością, nie daje całkowitego poczucia iluzji. Może ta historia nie wydarzyła się naprawdę, może Omar dalej jest na łodzi ze swoim tatą i ucieka w tę krainę wyobraźni, żeby nie myśleć, żeby się nie bać. Na końcu tata, który nigdy nie wierzył w rozmowy z kwiatami i zmyślone historie Omara, rezygnuje ze swojej przyziemnej wizji świata i razem z synem wybiera się w podniebną podróż balkonem w poszukiwaniu nowego domu. A może to także jest zmyślone. Nie tylko dzieci uciekają w głąb swojej wyobraźni, by obronić się przed wszystkim, co jest złe na świecie. Może Omar nie żyje, a cała ta historia jest projekcją jego taty, który z rozpaczy po stracie syna zaprojektował dla niego w myślach całe podwodne królestwo, zaprojektował szczęśliwe zakończenie tej historii? Tak się robi, żeby nie umrzeć z bólu.

Hej, wstawaj z tego zdjęcia! Przecież wiem, że nie ma cię tam, że nie leżysz na portalu społecznościowym, w gazecie i w telewizji – w czerwonej koszulce, nieruchomo na piasku, taki drobny, niereagujący na wielkość morza, na jego fale, chłód wody, nieczujący wiatru. Chcę, żebyś teraz był u królowej Yemayi w podwodnym królestwie, albo leciał z tatą na balkonie po niebie w poszukiwaniu nowego domu. Omarze, powiedz, że wszystko skończyło się dobrze, że wszystko skończy się dobrze.

Karolina Okurowska
11/06/2016

 

YEMAYA – KRÓLOWA MÓRZ
autor: Małgorzata Sikorska-Miszczuk
reżyseria: Martyna Majewska
scenografia: Anna Haudek
kostiumy: Anna Haudek, Adam Królikowski
muzyka: Dawid Majewski
multimedia: Jakub Lech
występują: Irmina Annusewicz, Anna Bajer, Grzegorz Borowski (gościnnie), Kamila Chruściel, Jolanta Góralczyk, Marek Koziarczyk, Agata Kucińska, Igor Kujawski (gościnnie), Marta Kwiek, Patrycja Łacina-Miarka, Grzegorz Mazoń, Sławomir Przepiórka
Głos serca oceanu: Anna Proszkowska (gościnnie)
Chórzyści: Anna Jaślar, Magda Rościńska-Frankowska, Iwona Marzec, Katarzyna Szyszka, Wojciech Kruk, Paweł Zdebski, Bartłomiej Białowąs, Mateusz Wiśniewski, Magdalena Kubat, Anja Sei, Rafał Makarejczuk, Natalia Juszczyszyn we współpracy z Solistami Chóru Chłopięcego Narodowego Forum Muzyki
Wrocławski Teatr Lalek

Artykuły >> Yemaya – Królowa Mórz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s