Dla kogo bomba?

Świat jest nieskończony – pozostaje zupełnie poza możliwościami naszego poznania. Nie tylko to, co daleko w kosmosie jest dla wielu tajemnicą, lecz także to, co najbliżej, ale tak małe, że nie można tego zobaczyć, poczuć i zrozumieć. W 1911 roku Ernest Rutherford dokonał ostatecznego potwierdzenia istnienia jądra atomowego. Odkrycie to przyczyniło się do rozwoju wielu dziedzin – energia atomowa służy do zasilania aparatury sąd kosmicznych, okrętów podwodnych, lotniskowców, elektrowni jądrowych, stosowana jest także w diagnostyce medycznej i w leczeniu chorób nowotworowych. Niestety to obiecujące odkrycie wykorzystano także do konstrukcji broni jądrowej. Czytaj dalej „Dla kogo bomba?”

Samozmaganie

Król Syzyf panował w Koryncie. U szczytu skalistej góry, zwanej Akrokoryntem, stał jego pałac, otoczony czarnym i zielonym kręgiem starodrzewu. Z rana, po kąpieli, wychodził król na terasę zamkową i rozglądał się po swoim państwie. Słońce wilgotne i czyste przydawało słodyczy fali pagórków biegnących nad wybrzeżem sarońskim. Jan Parandowski w Mitologii wyraźnie pisze, że Syzyfowi do szczęścia niczego nie brakowało. Wręcz przeciwnie – nawet: był ulubieńcem bogów, którzy zapraszali go na ucztę na Olimpie. Jedyną wadą Syzyfa było to, że lubił plotki. Czytaj dalej „Samozmaganie”

Słowiański urok Pietruszki

Pietruszka narodził się pod koniec XIX wieku w Rosji i od razu zyskał ogromną popularność wśród ludzi. Występował na placach i targach, bawiąc zgromadzony tłum. Jest kuzynem innych europejskich protagonistów z tamtego czasu – Poliszynela, Puncha, czy Pulcinelli. Okazuje się jednak nieco łagodniejszy, nie sili się na polityczne komentarze, pozostaje jeszcze bliżej problemów zwykłych ludzi. Inne XIX wieczne uliczne pacynki są wiecznymi tryumfatorami – pokonują każdego wroga, natomiast Pietruszkę zawsze spotyka kara – zostaje zabrany do piekła przez ogromnego potwora. Od swoich kuzynów różni się także budową – ma duży spiczasty nos i zwisające nogi – rzadkość u pacynek. Czytaj dalej „Słowiański urok Pietruszki”

Pani Róża bez Oskara

Dyskusje na temat wyższości teatru lalkowego nad teatrem dramatycznym (i odwrotnie) nie mają najmniejszego sensu. Teatr dlatego jest tak fascynujący, że pozwala łączyć najrozmaitsze środki wyrazu. Puryzm niszczy całą frajdę tworzenia. Najciekawsze są te przedstawienia, które łączą plan żywy z lakowym (po lalki przecież zawsze sięga się po coś, nie po to, żeby zastąpiły człowieka), multimedia z oddychającym prawdziwym tlenem ciałem aktora, śpiew z działaniami fizycznymi. Wymieniać można długo, wszak możliwości jest tyle, ile samych artystów. Nie zmienia to jednak faktu, że praca aktora-lalkarza ma inną specyfikę od pracy aktora dramatycznego. Czytaj dalej „Pani Róża bez Oskara”

Nie wiadomo

W księdze Eklezjastesa znajduje się cała mądrość świata, wszystkie wątpliwości wszystkich ludzi. Nasz długi pobyt na ziemi można sprowadzić do kilku stron biblijnych rozważań. A co będzie potem? Nie wiadomo. Eklezjastes radzi więc cieszyć się tym, co mamy, czerpać radość z codzienności przy jednoczesnej myśli, że „wszystko to marność i pogoń za wiatrem”. To trudne. Czytaj dalej „Nie wiadomo”

Krótki zarys wszystkiego - fot. Kasia Bąba

I tak w kółko

Zawiść, zbrodnia, wojna, upadek, zawiść, zbrodnia, wojna, upadek, zawiść, zbrodnia, wojna upadek, zawiść, zbrodnia, wojna, upadek. Tak krótko można opisać dzieje Ziemi. Cloud Theater roztacza przed nami bardzo pesymistyczną wizję natury człowieka. Już kiedy byliśmy małpami rywalizowaliśmy ze sobą, a umiejętność posługiwania się narzędziami wykorzystaliśmy by zabijać. Od milionów lat nic się nie zmieniło – nie ma dnia, w którym gdzieś na globie nie toczyłaby się wojna. Ale zacznijmy od początku. Czytaj dalej „I tak w kółko”

Pacynkowa Master Class

Sceny walki, morderstw i śmierci w teatrze są na tyle trudne do wiarygodnego przedstawienia, że często ocierają się o komizm i śmieszą swoją absurdalnością. Wystarczy przypomnieć sobie chociażby różne inscenizacje Hamleta i końcową scenę pojedynku między głównym bohaterem a Laertesem, a potem – masową wręcz – śmierć większości postaci. Hamletów każdy zapewne widział sporo, ale przypomnieć sobie tej sceny naprawdę dobrze przeprowadzonej nie sposób. Niestosownością byłoby zarzucać jakieś dramaturgiczne błędy mistrzowi Szekspirowi, choć – po co Gertruda wypija zatrute wino – nie wiedzą nawet najwybitniejsi teatrolodzy. W swojej inscenizacji żartował z tego nawet irański Quantum Theatre podczas tegorocznego Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku. Wracając jednak do meritum: może nie da się po prostu tego przedstawić tak, żeby nie wyglądało jak z kiepskiego serialu? Może to tylko film jest tym medium, które potrafi sobie z podobnymi scenami poradzić? Nic podobnego. Da się! I to da się mistrzowsko w… pacynkach. Czytaj dalej „Pacynkowa Master Class”